Zapraszam również na mój blog motocyklowy

Zapraszam również na mój blog motocyklowy: http://motocyklistka.xemantic.com/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matthew shepard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matthew shepard. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2018

Alex - tęczowy motorniczy z Poznania (Aleksander Gapiński)

Alex - jedna z najpiękniejszych istot mojego świata. Odważny, dobry, zaangażowany człowiek z wielkim sercem i umysłem.


Tutaj można przeczytać mini - reportaż o tym jak jego wierność sobie sprawiła, że stał się bohaterem mimo woli i wniósł mnóstwo światła do naszego świata.

piątek, 10 października 2014

Zatłuc, bo inny

Równo 16 lat temu 21-letni student Matthew Shepard, nieprzytomny po bestialskim pobiciu, gasł w szpitalu w Colorado. Dwóch kolesi zagadnęło go w barze, wyszli razem, został porwany, wywieziony za miasto, przywiązany do płotu, zmasakrowany i zostawiony na śmierć.



W styczniu tego roku dwie ulice od miejsca gdzie mieszkam, dwóch kolesi poszło za wychodzącym z baru 21-letnim studentem Patrykiem, dopadli go w ciemnym zaułku i zatłukli na śmierć. Rano go ludzie znaleźli. Nie mam jego zdjęcia.

Matthew zginął, bo napastnicy rozpoznali w nim geja, a nie lubili "takich". Patryk wyszedł samotnie z gejowskiego klubu, a oni poszli za nim... 

"Ludzie nienawidzą wszystkiego, co się od nich różni, chociażby tylko długością uszu" (elf Filvandrel do Wiedźmina).

A tu muzyka na pożegnanie młodych ciał, zniszczonych bez powodu i zakopywanych w ziemi. "The lonely Shepherd". Matt, thanks for the hint.

poniedziałek, 8 października 2012

Matthew Shepard



16 godzin temu minęło 14 lat od chwili, kiedy w zimną październikową noc 21-letni Matthew został uprowadzony, zmasakrowany i zostawiony na śmierć - za to, że był gejem...

Homofobia jest chorobą, która zabija... ale nie chorych, lecz tych, którzy się z nimi zetkną.



.

niedziela, 15 stycznia 2012

Matthew Shepard . pl


Zapraszam na stronę o Matthew Shepard.
Stworzyłam ją na podstawie wszystkich źródeł jakie udało mi się na ten temat sprowadzić zza oceanu.
Dziękuję za pomoc wszystkim którzy mieli w tym udział, szczególnie Dziunemu i Magdzie The Teacher.

środa, 26 stycznia 2011

Homosexualizm, konserwatyzm i inne izmy

Na początku było słowo? Język zdradza sposób myślenia? Mówimy "homosexualista", dając słowu sufix taki jak w wyrazach "faszysta", "komunista", "pacyfista" - jakby było to jakieś przekonanie, jakiś pogląd, przyjmowany dobrowolnie, intelektualnie. "Homosexualizm" - jak "konformizm", "katolicyzm", "weganizm", "nacjonalizm" - jakby chodziło o ideologię, którą się wybiera.

Przekaz w sformułowaniu "orientacja sexualna", obecność tego słowa "sex" w słowie "homosexualny" czy "heterosexualny" redukują - w sposób nieuprawniony - kwestię tego kogo się kocha, tylko do wymiaru erotycznego, jakby nie istniały inne warstwy w tych ludziach, w ich związkach. Najtrafniej ujęła to Judy Shepard, matka zamordowanego Matthew:

Dziś zdaję sobie sprawę, co jest jedną z największych barier akceptacji ludzi homosexualnych - szczególnie homosexualnych mężczyzn. Niektórzy ludzie myślą że w byciu gejem chodzi tylko o sex z osobą tej samej płci, a to jest ostatnia rzecz o której wielu ludzi chciałaby myśleć. Teraz, kiedy zaprzyjaźniłam się z tak wieloma homosexualnymi, uświadomiłam sobie fakt że w orientacji sexualnej, hetero czy homo, chodzi o coś więcej niż tylko o to z kim chodzi się do łóżka. Chodzi w nich o więzi. O relacje które są takie same jak wszystkie inne. Mogą być radosne i smutne, i czasami nieudane. Ale podobnie jak wielu ludziom, wzięło mi sporo czasu to zrozumieć.  

"The Meaning of Matthew. My son's murder in Laramie, and the World transformed", s. 62, podkreślenia moje


.

sobota, 20 marca 2010

Ile bólu zniesiesz, by stać się takim jak inni?

Myślałam, że w kwestii głupoty i okrucieństwa ludzie nie są w stanie już mnie zaskoczyć, ale się myliłam.

- Czas rozpocząć leczenie. Twoją kurację.
- Jeśli nie będziesz współpracował, Matthew, nie będziemy mogli ci pomóc. A my wszyscy chcemy ci pomóc.
W sali terapeutycznej są tylko krzesła, tablica i kilka plakatów: "Akceptacja to pierwszy krok do prawdziwej skruchy"; "Po grzechu przychodzi wstyd, a po wstydzie zbawienie".
- Więc pytam cię jeszcze raz, Matthew - mówi Meikler. - Czym w tobie gardzi Bóg? Czego w tobie nienawidzi?
- Nie wiem. Nie wiem, dlaczego tutaj jestem.
- Myślę, że wiesz. Przeczytałem twoje akta. Znam twoje sekrety. Musimy to usłyszeć od ciebie. Musisz uświadomić sobie własny stan albo...
- Albo co? - pyta Matthew, wstając. - Bo co?

- Nie chcesz być wyleczony, Matthew?
Słyszy dźwięk rozrywanej taśmy, czuje elektrody na skroniach.
Meikler wzdycha, a sanitariusz siłą otwiera usta Matthew, wciska kawałek drewienka między zęby. Podtacza do krzesła mały wózek z zestawem TV-DVD, włącza film z wijącymi się ciałami, kiepską muzyką i jękami. Matthew zaciska powieki. To chore, grzeszne. To nie on.

- Terapia awersyjna - mówi Meikler. - Kiedyś byłem taki jak ty, wiesz. Wielu z nas. Wszystkie te nieczyste myśli. Teraz już nie. Rozumiesz? Kiedy cię wyleczymy, będziesz dumny, robiąc dla innych to, co my dla ciebie zrobiliśmy. Otwórz oczy i patrz w ekran, Matthew.
Matthew skomli błagalnie przez knebel, a potem krzyczy, gdy prąd poraża go bólem. Jego ciało napina się, wygina, drży. Mija chwila, zanim docierają do niego słowa wypowiadane cicho do ucha.
-Spróbujemy jeszcze raz, dobrze? Otwórz oczy i patrz w ekran.
Potem znowu przychodzi ból.


To fragment wspominanego już w tym miejscu opowiadania "Ucieczka z Piekła" (autor: Hal Duncan). Rzecz się dzieje w piekle, a "terapeuci" to demony, którzy byli wcześniej ludźmi, ale poddali się i przeszli na stronę Systemu. Czytam sobie i myślę, że to fiction, i to raczej nie science. Parę tygodni później, czytam jak pastor Mel White opisuje swoje

niekończące się wysiłki by zostać heterosexualnym. Nawet poszedłem do przyjaciela psychologa i poprosiłem by leczyć mnie szokiem elektrycznym. Sam będąc ewangelikiem, mój przyjaciel ostrzegł mnie że może być nierozsądnym podjąć kurację przez szok elektryczny. "Nie uważam, żeby homosexualizm był słuszny - wyjaśnił - ale także nie uważam że powinieneś leczyć się szokiem elektrycznym". Kiedy nalegałem, powiedział że sam sobie będę musiał aplikować wstrząsy. Zgodziłem się.
Polecił mi przynieść zdjęcia mężczyzn których uważałem za przystojnych, oraz fotografie pięknych kobiet. I oddał mi przełączniki. Jeden po drugim oglądałem zdjęcia. Przy każdym przystojnym mężczyźnie raziłem się prądem. Patrząc na piękne kobiety wyłączałem prąd. To nie działało. Właściwie, w tej samej chwili gdy zadawałem sobie szoki elektryczne, czułem że podoba mi się student asystujący przy terapii.

(w xiążce: "Crisis. 40 stories revealing the personal, social and religious pain and trauma of groving up gay in America", przekład mój)


Wiedziałam że są tacy "terapeuci", motywowani religijnie, którzy oferują "terapię reparatywną", ale nie przyszło mi do głowy że może się to odbywać takimi metodami. Czyż to dziwne, że ludzie decydują się, także dobrowolnie, przyjąć na siebie takie cierpienie? A może szok elektryczny boli mniej niż bycie odrzuconym i nienawidzonym przez rodzinę, społeczeństwo, wspólnotę wyznaniową i - według tego co mówią duchowni - przez samego Boga. Czy potrafimy sobie wyobrazić wieloletni horror zmagania się z własną tożsamością, strachu, ciągłego ukrywania prawdy o sobie zwłaszcza przed najbliższymi, udawanie kogoś innego niż się jest - co prowadzi do najstraszliwszej samotności? Czy zatem jest dziwne że ludzie wolą poddać się torturom, by przełamać tę samotność? By uniknąć wiecznego potępienia?

To całe cierpienie jest niepotrzebne. Wystarczyłoby, żeby "normalni" przestali pogardzać i nienawidzić "odmieńców". Wchrzaniać się ludziom w ich życie. Głosić, że jest tylko jedna opcja która jest słuszna. Twierdzić, że każdy powinien się przykroić do szablonu, niezależnie od tego jak będzie bolało. "Normalni" siedzą sobie wygodnie w kościelnych ławkach, pełni pychy i samozadowolenia, obojętni na ogrom cierpienia, które przynosi innym ich postawa.

"Poznacie ich po owocach".

środa, 10 lutego 2010

Piekło to nie miejsce, ale stan (religijnej?) świadomości

...misterne gotyckie litery na żelaznej bramie. Przez moment był pewny że motto brzmi Arbeit Machts Frei. Ale teraz Matthew już wie, że litery układają się w przekaz tak samo mrożący krew w żyłach.
..."Porzućcie nadzieję..."

Hal Duncan, "Ucieczka z piekła", Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2009

Za bramą na sortowni segreguje się ludzi według grzechu, za który tu trafili. Cudzołożnice, samobójcy, mordercy. "Znak ich grzechu" mają wyrysowany na ramieniu. Bohater opowiadania ma tam dwa kółka ze strzałkami w górę i w prawo. Zupełnie jak w Auschwitz, tam też wysyłano "takich". Musieli nosić różowe trójkąty.

Dopiero tam zamienia się ludzi w demonów, to znaczy: przeciąga się ich na stronę systemu. Mogą zostać jego funkcjonariuszami, znęcać się nad innymi, łamać ich, wierząc że w ten sposób im "pomagają". Taki właśnie "terapeuta" pyta Matthew, choć doskonale zna jego "akta": "Musimy usłyszeć to od ciebie. Czym w tobie gardzi Bóg? Czego w tobie nienawidzi?"

W zobrazowanym w texcie piekle ludziom nie zdarza się nic, czego nie doświadczyli lub nie mogliby doświadczyć na ziemi. Przemoc, okrucieństwo, gwałt, niesprawiedliwość, manipulacja. Różnica polega tylko na tym, że tak ma być całą wieczność, że nie skończy się nigdy, że nie ma ucieczki. Nie ma nadziei. "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie". I "ludzie ludziom zgotowali ten los". Upadły anioł jest bowiem tylko jeden, reszta diabłów to zniszczeni ludzie.

Dla człowieka, który wierzy że Bóg jest dobry, taka wizja stanowi wyzwanie dla siły jego wiary. Czy rzeczywiście jest tak? Czy do piekła trafia się na zasadzie urzędowo-buchalteryjnej, według spisu zakazanych czynów, za niezawinioną tożsamość, bez brania pod uwagę jakim się było człowiekiem, czy skrzywdziło się kogokolwiek, jakie były intencje, stan świadomości? Czy za zasadami nie stoją wartości, czy Bóg powymyślał nakazy i zakazy według swego widzimisię, wyłącznie po to by stanowiły narzędzie jego władzy, by nadzorować i karać? To wynika ze słów demona, że przecież nienawiść Boga - do cudzołożnic, samobójców, gejów - jest powodem, dla którego trafili do tego piekła. Nie fakt że kogoś skrzywdzili, nie że byli źli.
Myślę, że jeśli ktoś uwierzy, że Bóg osądza w ten sposób - wtedy dopiero, nieświadomie, staje się satanistą. Bo to jest logika zła. Że można potępić kogoś, kto był tylko ofiarą, jak uwięziona i bita prostytutka. Kogoś kto nie skrzywdził w życiu nikogo, jak Matthew Shepard. To on jest bohaterem tego opowiadania, nazwisko nie jest wymienione, ale opisane okoliczności śmierci nie pozwalają mieć wątpliwości.

Czy Bóg może być zasadą działania szatana? Czy szatan może być wykonawcą woli Boga, exekutorem jego nienawiści? Czy Bóg, jeśli jest najeternalniejszą miłością, w ogóle może nienawidzić?

wtorek, 17 listopada 2009

Nienawiść jest ostatecznym upadkiem

Argumentem przeciwników ustawodawstwa przeciwko przestępstwom nienawiści jest, że "każde przestępstwo jest przestępstwem nienawiści". (...) ale podczas gdy przypadkowe akty przemocy przeciwko drugiej osobie są zawsze wydarzeniem tragicznym, brutalne przestępstwa wywołane uprzedzeniami mają dużo głębsze skutki, bo celem przestępstwa jest wywołanie strachu w całej grupie. Przestępstwa nienawiści, jak to popełnione przeciwko Mattowi, często są bardziej brutalne, gdyż sprawca próbuje zakomunikować że ofiara - czy to czarnoskóry, czy gej, transsexualny bądź Żyd - nie będzie tolerowany.

Judy Shepard, matka zamordowanego Matthew
w xiążce "The Meaning of Matthew"


Dokładnie. Można zostać pobitym, a nawet zabitym, bo się uwiodło komuś żonę, bo się miało przy sobie te parę złotych które komuś brakowały do wódki, bo zupa była za słona. Ten kto cierpi, najczęściej miał pecha, że trafiło na niego. Natomiast zadawanie cierpienia za tożsamość, za to kim się jest, a o czym się nie decydowało samemu - to uderzanie we wszystkich, którzy dzielą tę tożsamość. Dlatego w Stanach takie przestępstwa karze się surowiej. Aczkolwiek jak dotąd ustawodawstwo to dotyczyło tylko przestępstw na tle rasowym, etnicznym i przynależności religijnej.
Morderstwo na Matthew wstrząsnęło amerykańską opinią publiczną i przywołało dyskusję o objęciu tą ustawą także przestępstw na tle uprzedzeń do orientacji sexualnej. Ale wkrótce potem zaczęła się era Busha i sprawa została utopiona na osiem lat. Wszakże, argumentowali republikanie, Biblia nakazuje zabijanie gejów, więc pastor któryby ją przytaczał, miałby problem; a przecież mamy wolność słowa i wyznania. Świetny argument. Niechże tych gejów mordują, wszak dużo ważniejszą od ich bezpieczeństwa sprawą jest umożliwienie duchownym bezstresowego głoszenia kazań.
11 lat po śmierci Matta i Jamesa Byrda Jr. rozszerzenie ustawy, nazwane ich imieniem, przeszło przez wszystkie stopnie legislacji i zostało podpisane przez prezydenta Obamę. Co prawda jego stwierdzenie, że od dziś "nikt w Ameryce nie będzie się obawiał spacerować ulicą, trzymając za rękę osobę, którą kocha" jest trochę na wyrost, bo jeszcze musi zmienić się mentalność społeczeństwa. Ale ona się zmienia, a prawodawstwo jest wyrazem, a nie przyczyną zmian.

niedziela, 26 lipca 2009

Matthew Shepard, czyli ja

Może historia Matthew, który został zamęczony za to kim był, tak głęboko mną wstrząsnęła, bo był do mnie podobny?

Urodził się zaledwie miesiąc po mnie (01.12.1976), miał tak samo jak ja 156 cm wzrostu i był tak samo drobny (48 kg, tyle co ja), tak samo jak ja najbardziej ze wszystkiego angażował się w relacje z ludźmi. Przyjaźnił się z kobietami i mężczyznami, a gdy spotykał przyjaciół, energicznie ich przytulał - wspominają to tak: "he would bounce up to me, throw his arms around me in a hug only Matt could give" (język polski nie ma sformułowania "dać przytulenie" a ono tak pięknie to oddaje, że czułość jest darem; "obejmował mnie przytuleniem, jakie tylko Matt potrafił dać"). Tak samo jak ja był "trudnym dzieckiem"; żyjący w lęku przed przemocą, depresyjny, miał autodestruktywne inklinacje. Tak samo jak ja pod wieloma względami nie pasował do społeczeństwa, cierpiał z tego powodu, był obiektem agresji, ale próbował to społeczeństwo oswoić, wierzył że może się ono rozwijać ku powszechnej wzajemnej akceptacji i współodczuwaniu. Angażował się w sprawy świata, chciał ten świat zmieniać, czynić lepszym, lepszym dla ludzi. Jego rodzice i przyjaciele mówią o nim:

Talentem Matta byli ludzie. Uwielbiał być z ludźmi, pomagać ludziom, sprawiać by inni czuli się dobrze.

Wiedział, że oceniać ludzi przed ich poznaniem jest utratą możliwości. Nigdy nie rozumiał dlaczego nie wszyscy tak myślą. Matthew czuł że nie może być nic lepszego na tym świecie niż następny przyjaciel.

Był wyjątkowy poniekąd dlatego że był gejem, ponieważ zawsze był inny i ta odmienność sprawiła że stał się bardziej reflexyjny, wrażliwy i pełen empatii.

Matt kochał ludzi i ufał im. Nigdy nie potrafił zrozumieć, jak jeden człowiek może krzywdzić drugiego, fizycznie czy słowem.

Miał wygląd potencjalnej ofiary: był tym rodzajem osoby na którą jeśli spojrzysz, wiesz że możesz go skrzywdzić i on to przyjmie - nie może nic z tym zrobić, werbalnie ani fizycznie.

Według tego co mówili o nim przyjaciele, był człowiekiem jakim chciałabym być, ale nigdy nie będę (zbyt zła i brutalna bowiem jestem) - "łagodnym duchem":

Jeśli ktokolwiek żył chrześcijańskim ideałem nadstawiania drugiego policzka, to był Matt.


(źródła cytatów: strona fundacji, reportaż, xiążka )

On kochał chłopców i ja chłopców kocham; ani on ani ja nie wybraliśmy tego; wstyd mi, że moja cywilizacja pozwala mi żyć w spokoju a jego zabiła; bo jakaż między nami różnica???




powyższe nagranie wykorzystuje fragment filmu "The Matthew Shepard Story"

inne moje posty o Matthew


________________________________________________________________

niedziela, 21 czerwca 2009

Być człowiekiem. Być Bogiem.

What makes a man a man?
The cut of a coat, the hint of a tan?
It's not who you love, but whether you can.
Janis Ian (posłuchaj tu)

(Co czyni człowieka człowiekiem?
Krój płaszcza, odcień opalenizny?
Nie to kogo kochasz, ale czy potrafisz kochać.)



What penalty must we perform
for craving someone warm, somewhere upon this chilly planet?
A rifle butt against the head,
because we'd heard it said
that only God can make a man. It's true.
But only man can make a scarecrow out of you.
And only man can make a God who might approve.
Kristian Hoffman

(Jaką karę musimy wymierzyć
za tęsknotę za kimś ciepłym, gdzieś na tej zimnej planecie?
Kolbą strzelby po głowie,
bo słyszeliśmy że jest powiedziane
że tylko Bóg może stworzyć człowieka. To prawda.
Ale tylko człowiek może z ciebie zrobić stracha na wróble.
I tylko człowiek może stworzyć Boga, któremu to się podoba.)

(powyższe cytaty pochodzą z piosenek napisanych dla Matta; dla pamięci: mordercy tak go zmasakrowali bijąc kolbą broni, że rowerzysta który go znalazł przywiązanego do płotu, myślał że to strach na wróble)

Wolter miał rację mówiąc, że "Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, więc człowiek odwdzięczył mu się tym samym".

Jeśli pastor Phelps ma rację i Matthew jest w piekle, to ja wolę iść do piekła i być tam razem z nim, niż do nieba by spędzić całą wieczność z bogiem Phelpsa.

Solidarność z katem

Przeraża mnie siła psychologicznego mechanizmu, który powoduje że ludzie słysząc o krzywdzie i zbrodni próbują na siłę znaleźć w ofierze winę czy współodpowiedzialność, albo chociaż coś ohydnego. Skrzywdzonego człowieka starają się uczynić w swych oczach mniej ludzkim.
Może przez to, że postawa, która była przyczyną zbrodni, nie jest im obca. Różnią się od mordercy czy krzywdziciela tylko ilościowo, ale nie jakościowo. Skoro nie mierzi ich przemoc sexualna, to wymyślą że zgwałcona kobieta "sama tego chciała", "musiała go sprowokować". Skoro są darwinistami ekonomicznymi, to agresja wobec bezdomnych ich mniej wzrusza niż agresja bezdomnych wobec pracujących. Skoro są homofobami, to znajdą usprawiedliwienie dla morderców gejów. Współ-odczuwamy tylko z podobnymi sobie; cierpienie "ruskich", "kałmuków", czarnoskórych czy Azjatów, przedstawicieli innych klas społecznych, religii czy mniejszości zawsze ma mniejszą siłę emocjonalną...
Wyczytałam na jednym polskim blogu taką bzdurę: rzekomo wielu chłopców spotyka się z molestowaniem sexualnym w dzieciństwie, co powoduje że żyją z ukrytą wściekłością do mężczyzn i dlatego ich atakują gdy dorosną. I już mamy "świetną" konstrukcję: geje są sami sobie winni, że są bici i zabijani (kilkanaście - kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych rocznie w samych Stanach; autor powyższych uzasadnień nie sprawdził, czy ci konkretni ludzie kogokolwiek w życiu skrzywdzili). Mamy usprawiedliwienie dla siebie i nam podobnych, jesteśmy niewinni; oni, ci odmieńcy, są winni. Jeśli nie znajdziemy potwora w skrzywdzonym, będziemy zmuszeni zobaczyć go w sobie, stanąć twarzą twarz z faktem, że nasza postawa prowadzi do czynów tak nieludzkich.
Mieszkaniec Laramie - współtwórca społeczności lokalnej, narodu, cywilizacji która wskazuje jako cel odmiennych, mówi: "Myślę, że to była trochę ich wina i trochę jego wina. No tak powiedzmy fifty-fifty".
Homofobia to choroba która bywa śmiertelna. Niestety umierają nie ci którzy są chorzy, ale ci którzy się z chorymi zetkną.

Jessica Weiser krzyczy (posłuchaj!!!)

I can hear your calls from the thousand miles away,
these are not unfamiliar cries,
turn off the TV and cover your eyes,
we are beating innocence until it dies...!
Judgments will not be erased.
Rage will never be replaced
if all we do is stand and watch
and shake out heads and then push it to the back of our minds
until it happens again...!

(Słyszę twe krzyki spoza tysięcy mil,
to nie jest nieznany płacz;wyłącz TV i zakryj oczy,bijemy niewinność, aż umrze...!
Osądy nie będą wymazane.
Wściekłość nigdy nie zniknie
jeśli wszystko co robimy, to stoimy, patrzymy
potrząsamy głowami i spychamy to na margines świadomości
aż to się znowu stanie...!
)

Co ja robię innego...?

sobota, 13 czerwca 2009

Homofobia zabija

Trafne myśli znalezione na necie:

Gdyby Bóg nie stworzył gejów, to by ich nie było.

Nie wstydź się miłości, wstydź się nienawiści.

Dlaczego w naszym społeczeństwie ludzie czują się bardziej komfortowo widząc dwóch mężczyzn trzymających broń palną, niż trzymających się za ręce?

(Lesbijka mówi:) Jestem osobą która musi ukrywać to czego świat potrzebuje najbardziej - miłość.

Z czyjej ręki zginął Matthew Shepard? Odpowiedź jest prosta: wszyscy którzy aktywnie promują homofobiczne środowisko, i którzy pozostają cicho w ich obecności.
Dwóch śmieci mogło trzymać broń, ale to my wszyscy pozostali wskazaliśmy cel.

Istota ludzka - pobity, przywiązany do płotu, pozostawiony by umarł na zimnie, bo ty nie zgadzasz się z tym kogo jego serce chciało kochać.

.

piątek, 5 czerwca 2009

Po owocach ich poznacie


Cholera, nie mogę przejść do porządku nad tą sprawą.
Taki pastor Phelps agituje przeciwko gejom, a kiedy na skutek takiej właśnie agitacji dwóch młodych ludzi bestialsko morduje rówieśnika, zamiast złapać się za głowę i powiedzieć "co ja narobiłem?" on im jeszcze organizuje demonstracje poparcia pod sądem i na pogrzebie ofiary, i próbuje zdobyć pozwolenie władz miasta na postawienie pomnika z napisem:
Matthew Shepard wstąpił do piekła 12.10.1998, za nieposłuszeństwo nakazowi Boga: "Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!" Księga Kapłańska 18, 22

Jezus mówił: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. (Ewangelia Mateusza 7, 14-15)

środa, 3 czerwca 2009

Jezus kocha gejów

Matthew Shepard (1976-1998)


"Tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi" (Izajasz 52,14). Przypadkowy rowerzysta, który 07.10.1998 roku jechał drogą przez Sherman Hills w stanie Wyoming, myślał w pierwszej chwili że mija stracha na wróble - a naprawdę był to Matthew Shepard, wciąż przywiązany do płotu w miejscu gdzie kilkanaście godzin wcześniej, nasyciwszy się jego cierpieniem zostawili go oprawcy. Na wiki jest napisane, że jego twarz była cała pokryta krwią, oprócz miejsc gdzie krew spłukały jego własne łzy.
Jezus przyszedł na świat by głosić dobrą nowinę miłości. Nigdy nie nawoływał do przemocy, do narzucania siłą swoich przekonań. A przecież mógł zaprowadzić własny porządek - uwielbiały go tłumy, wręcz przed nimi uciekał, gdy po rozmnożeniu chleba chcieli go obwołać królem. (Ewangelia Jana 6, 15). Nienawiść ludzka sprawiła, że zamęczono go na krzyżu, tak że "nie przypominał człowieka". Dwa tysiące lat później dwaj wyznawcy Jezusa, powołując się na jego wolę, zainspirowani słowami swego pastora ("Bóg nienawidzi pedałów"), porywają niewinnego, nie znanego im człowieka i pastwią się nad nim tak, że umiera od zadanych mu ran.
Tylko dlatego, że jest to ktoś, kto gdy kocha, to kocha drugiego chłopca.
Nie potrafię zrozumieć takiej agresji, takiej nienawiści. Potrzeby zadawania cierpienia, niszczenia ciała nie potrafię zrozumieć.

W Biblii jest mnóstwo "boskich nakazów", o których współcześni interpretatorzy mówią, że miały znaczenie historyczne, odzwierciedlały ówczesną obyczajowość itd. Od nakazu składania ofiar z tłuszczu zwierząt, obmywania się po miesiączce czy stosunku wodą zmieszaną z popiołem z czerwonej krowy, niejedzenia zwierząt uduszonych czy należących do określonych gatunków. Nawet słowa Pawła z Tarsu, że kobiety mają w kościele mieć przykrytą głowę i nie wolno im przemawiać, komentuje się, że nakaz ten "winien być interpretowany w duchu ówczesnej epoki" (przypis do Biblii Tysiąclecia, List do Koryntian 14,34-35). W tym samym texcie Paweł stwierdza że miłość między mężczyznami to obraza boska (Kor 6, 9). Dlaczego katolicy i część protestantów nadal powołują się na te słowa, lekceważąc pozostałe? Jakżeż to głęboko ludzkie: swoim własnym fobiom i fixacjom dopisać boską legitymizację. I już wtedy możemy zabijać i torturować tych, którzy kochają nie tak, jak my uważamy za jedynie słuszne. Przecież sam Bóg nam sprzyja.


"Bóg nienawidzi pedałów" z podanym adresem biblijnym. Wnuk Pastora Bena Phelpsa, lidera pikiet poparcia dla morderców Matthew


A przecież chrześcijanie twierdzą, że Bóg jest dobrym ojcem. "Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił" (Księga Mądrości 11, 24). Jeśli Bóg istnieje, i rzeczywiście jest Miłością, to kocha tych, którzy kochają zgodnie z tym, jak zostali stworzeni. Tymczasem Kościół Katolicki twierdzi (Katechizm, punkt 2359), że ludzie homosexualni mają obowiązek "żyć w czystości", czyli w celibacie. Jeśli rzeczywiście Bóg tego wymaga, jeśli jest sadystą, który stwarza gejów tylko po to by całe życie cierpieli w samotności, nie realizując się w miłości - to ja przez takiego Boga nie chcę być zbawiona.

niedziela, 24 maja 2009

Ministranci zakatowali geja...

Matthew Shepard (1976-1998)

Skąd ta absurdalna nienawiść? W przypadku prokreacjonistycznych katolików czy muzułmanów jeszcze da się ją uzasadnić - wpisuje się ona w generalny resentyment wobec osób, które z sexu czerpią przyjemność i nie traktują go jedynie jako narzędzie rozpłodu. Skąd więc ona u spełnionych sexualnie, myślących mężczyzn? Dziuny twierdzi, że to mechanizm socjobiologiczny - ewolucja sprzyjała postawie likwidowania tych, którzy korzystają z zasobów (pożywienia, kryjówek) a nie przenoszą dalej genów populacji.
Pewien spotkany dawno temu człowiek opowiadał, że gdy okazało się iż wiozący go stopem kierowca jest homosexualistą, przeraził się tak iż chciał wysiadać w czasie jazdy. Zastanowiło mnie - dlaczego się bał? Może to jest tak, że dla mężczyzny przebywanie w towarzystwie osoby, dla której jest się potencjalnym obiektem sexualnym, a zarazem która jest fizycznie równie silna lub silniejsza, jest sytuacją nie do zniesienia, bo oznacza brak lub utrudnienie kontroli. Zaś dla kobiety taka sytuacja jest czymś normalnym. W każdej chwili może ona być zmuszona do sexu, bo większość mężczyzn jest silniejsza od większości kobiet. To by też tłumaczyło fakt, że mężczyźni z reguły nie brzydzą się lesbijkami - wręcz przeciwnie, sex między kobietami jest dla nich wręcz interesujący, stąd występuje jako częsty motyw w pornografii skierowanej do mężczyzn. Wszak każdą kobietę, a szczególnie nie posiadającą partnera-obrońcy lesbijkę, można zgwałcić. A zaraz potem jej koleżankę. Mężczyzna ma kontrolę, nie ma się czego bać.
Oczywiście, te wszystkie mechanizmy są podświadome. Jakiż zresztą macho przyznałby się do strachu. A strach jest motorem nienawiści. Nie potrafi zaakceptować w sobie słabości - nienawiść przenosi na jej źródło.
Nienawiść, która sprowadza śmierć każdego roku na kilkadziesiąt osób w samych tylko Stanach, nie licząc krajów islamu, gdzie zamiast kolesi z nożami i bejzbolami robi to państwowy szariat. Zbrodnie te są zazwyczaj niezwykle brutalne, sprawcy dbają o to, by ich ofiary cierpiały nim umrą, a Matthew Shepard, zakatowany przez parafialnych aktywistów, twierdzących że zrobili to, bo "Bóg nienawidzi pedałów", to jedna z wielu podobnych ofiar*. W Polsce można, jak Roni Kalinowski, zostać zatłuczonym na śmierć kuflem do piwa za sam fakt brania gejów w obronę. Jeśli ktoś twierdzi, że jest niewinny, bo "tylko nienawidzi, ale nie zabija", myli się. To te małe fale nienawiści wytwarzają określoną atmosferę wobec homosexualnych osób i gdzieniegdzie zbierają się w burze, w których tracą życie konkretni ludzie. Nie tylko przez zabójstwa, ale i z własnej ręki, nie mogąc wytrzymać klimatu jaki powstaje wokół nich w rodzinie i społeczeństwie. Jeden z ludzi mi najbliższych próbował z tego powodu odejść. Dlatego każda indywidualna homofobia tak mnie boli. Bo każdy, kto nienawidzi, jest tych śmierci w małym, ale realnym stopniu współwinny.

Tori śpiewa dla Matthew:
Go to bed
The priests are dead
Now no one
Can call you bad




*Sprostowanie (21 czerwca) Ta informacja - o religijnych korzeniach homofobii morderców - znaleziona na polskim necie, nie znalazła potwierdzenia w żadnym z amerykańskich źródeł, do których dotarłam. Niemniej, po morderstwie przedstawiciele odłamu kościoła baptystów wielokrotnie organizowali demonstracje poparcia dla tego nieludzkiego czynu (o czym też pisałam).