Zapraszam również na mój blog motocyklowy

Zapraszam również na mój blog motocyklowy: http://motocyklistka.xemantic.com/

środa, 23 grudnia 2009

Zabijemy świnię, bo Bóg się rodzi.

Skoro święta Bożego Narodzenia opierają się na pozytywnych przesłankach, takich jak dobroć, życzliwość i wybaczenie, to należałoby je celebrować pożywieniem, w którego składzie nie ma potraw będących wynikiem poderżnięcia komuś gardła.
(Juliet Gellatley)

Był trup (cała masa potencjalnych trupów, czekających na swoją kolej), ale tak jakby nie było zabójcy.
(...) Jak to się dzieje, że po zjedzeniu karpia podczas wieczerzy wigilijnej możemy spokojnie nasłuchiwać ludzkiej mowy zwierząt? Co karp by o tym powiedział?
("Zabijanie od święta", w Tygodniku Powszechnym)

Zabijemy świnię, bo Bóg się rodzi
A jak już się urodzi
To nas oswobodzi
(Dezerter, posłuchaj tu)

sobota, 19 grudnia 2009

Tylko człowiek potrafi być prawdziwie nieludzki,

mimo iż jego wysoka inteligencja i świadomość zobowiązuje nas, byśmy wykazywali się większą empatią niż chociażby drapieżniki.

W Tygodniku Powszechnym artykuł:

Jeszcze niedawno, gdy do zrywki drewna na górskich zboczach używano koni, żeby ruszyły, górale rozpalali pod ich brzuchami ogniska. Pies, podobnie jak koń, to w tych stronach tylko sprzęt.

(...)w pobliżu klasztoru, gdzie mieszkają bardzo sympatyczne siostry. Kiedyś jedna kotka miała tam w piwnicy młode. Raz przychodzę i kociąt nie ma. Siostry poleciły dozorcy, żeby je wrzucił żywcem do pieca. – Dlaczego? – pytam. Odparły: – Przecież to nie ma duszy”.

(...)Fundacja Viva! rozesłała do stu warszawskich parafii list z prośbą, żeby proboszczowie napomknęli o zwierzakach coś dobrego, przyszła tylko jedna, anonimowa odpowiedź: „co wy się takimi pierdołami zajmujecie!”.

(...)w Katechizmie, owszem, jest o tym, że ludzka godność kłóci się z zadawaniem niepotrzebnych cierpień zwierzętom, ale zaraz o tym, że „równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie”.

Te powyższe cytaty to lżejsze z opisanych tam potworności. Ja to wszystko wiem - jacy są ludzie, szczególnie wieśniacy; co się dzieje w rzeźniach. Wielki szacunek Tygodnikowi, że zajął się tą sprawą. Bo te wszystkie świadome, czujące istnienia, które cierpieć będą jutro czy za rok lub 10 lat, nie mogą czekać aż ludzie rozwiążą "ważniejsze", bo ich własne, "ludzkie" problemy. Dla nich to już będzie za późno.
W tym kontexcie słowa "ludzki" i "zezwierzęcenie" wymieniają się znaczeniami.

I jeszcze jedno. "Humanitarny ubój" to brednia. Póki ludzie nie przestaną zabijać by zjeść, zwierzęta będą masowo nie tylko umierać, będą również cierpieć niewyobrażalny dla nas ból i strach.

piątek, 18 grudnia 2009

Których Bóg obdarzył kondycją homosexualną...

Pisze Joanna Bątkiewicz-Brożek:

Sąd we Francji przyznał prawo do adopcji lesbijce. (...) To kolejny wyrok Trybunału, który pod pozorem obrony praw mniejszości uderza w prawa innych – tym razem najsłabszych. Dzieci bowiem mają niezbywalne prawo do wzrostu w rodzinie, a różnica płci wychowujących je osób stanowi podstawę, na której powinny kształtować się ich osobowość oraz umiejętność budowania relacji społecznych. (...) [wyrok] otwiera furtkę do walki o nowelizację prawa do adopcji dla homoseksualistów. Furtka ta może wieść na niebezpieczne tereny, bo jak wiadomo z doświadczenia Hiszpanii czy Wlk. Brytanii, kobiety nie oddają dzieci do adopcji w obawie, że trafią one do związków homoseksualnych. Zamiast rodzić, poddają się więc aborcji.

Piszę ja jej zatem tak (ale nie odpisała mi):

Założenie, że najistotniejszym kryterium w ocenie nadawania się na rodzica jest pozostawanie w związku z osobą innej płci, jest ryzykowne. Rodzice zakatowanego na śmierć trzyletniego Bartka Kwiatkowskiego są bowiem jednym z wielu przykładów, że to umiejętność tworzenia więzi i kochania dziecka oraz partnera jest kluczowa w tworzeniu rodziny. Jeżeli nadal jednak upierać się będziemy przy twierdzeniu, że "różnica płci wychowujących [dziecko] osób stanowi podstawę" jego rozwoju, powinniśmy rozważyć konieczność odbierania dzieci osobom owdowiałym, rozwiedzionym i rodzącym dziecko poza małżeństwem.

Możemy uznać iż każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, możemy też dać sobie prawo do hurtowej oceny grupy osób iż nie nadają się na rodziców (ocena taka nazywana jest też "stereotypem" lub "uprzedzeniem"). Niezależnie od tego, próba przeniesienia odpowiedzialności z indywidualnych osób, decydujących o aborcji, na homoseksualistów pragnących zaopiekować się porzuconymi dziećmi, jest głębokim moralnym nadużyciem. Zabicie dziecka, aby przypadkiem nie trafiło pod opiekę związku jednopłciowego, wydaje mi się dziwnym wyrazem troski o nie, tym bardziej że jest konsekwencją decyzji o pozbyciu się go w taki czy inny sposób.

Tym bardziej mi przykro, że muszę takie insynuacje czytać w Tygodniku, który jak dotąd wydawał mi się pismem wykazującym empatię wobec osób, które Bóg obdarzył kondycją homoseksualną.

czwartek, 10 grudnia 2009

Eros i Tanathos

Sklep z zabawkami. Na ścianie drewniane miecze, maczety, sztylety.
Gdyby tam były, nie wiem, sztuczne penisy, staniki udające biust dla małych dziewczynek, oburzeniu i zgorszeniu nie byłoby końca. A mało kto widzi problem w fakcie, że paroletnie dzieci dostają do zabawy narzędzia do zabijania ludzi.
To co się wiąże z początkiem życia - to tabu, "tylko dla dorosłych".
Zaś odbieranie życia, uszkadzanie ciała, krzywda i ból mogą być treścią zabaw dzieciństwa.
Siła, dzięki której istnieje nasz gatunek, to grzech.
Mordowanie jest dozwolone, a w określonych kontextach historycznych chwalebne i bogoojczyźniane.
Miłość jest wstydliwa.

JP2 mówił o cywilizacji śmierci, ale to jego ekipa, przez stulecia jej funkcjonowania, więcej uwagi poświęcając prezerwatywom niż bombom, doprowadziła do wytworzenia kultury, w której możliwe są takie absurdy.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Drugi człowiek zawsze pierwszy


Są tacy ludzie, bardzo dla mnie ważni, których znam od kilkunastu lat, z którymi wielokrotnie wiedliśmy długie i dogłębne rozmowy na tematy najistotniejsze.
Ale nic prawie nie wiem o ich prywatnym życiu. Szczegółów ich biografii, np. że byli inwigilowani i aresztowani przez bezpiekę, dowiaduję się z artykułów o nich w Tygodniku Powszechnym. (o ojcu Pawle, o Józefie)
Bo są tak nieegoistyczni, nieegocentryczni, że siebie samych zawsze trzymają na dalszym planie. Zawsze bliźni są dla nich najważniejsi, więc nie mają już ani uwagi ani czasu, by je sobie samym poświęcać. Zawsze koncentrują się na drugim człowieku.
Ich mądrość i dobroć jest dla mnie takim darem, że nigdy nie będę w stanie się zrewanżować. Robię więc o nich artykuły na Wikipedii. (o Józefie, o o. Pawle). Ale że nie ma w nich ani odrobiny próżności, to pewnie się z nich wcale nie cieszą.

Jeśli instytucja Kościoła Katolickiego ma jakąkolwiek przyszłość, to właśnie w ludziach takich jak oni.

Chleba naszego powszedniego i coca-coli

Ludzie prywatni i medialni narzekają na komercjalizację i popkulturyzację świąt. Że od początku listopada w sklepach i reklamie choinki, kolędy i ubrani w barwy coca-coli Mikołaje, już nawet nie Święci, namawiają nas do zakupów.

Wiem, że tak jest, ale nie czuję, nie widzę tego. Wystarczy nie chodzić do supermarketów. I nie mieć w domu telewizora.

sobota, 5 grudnia 2009

Rodzice i plecak pełen kamieni

If you want to really hurt your parents, and you don't have the nerve to be gay, the least you can do is go into the arts. -
Kurt Vonnegut
Tak.
W jakiejś wsi na Podkarpaciu podobno chłopak zarąbał rodziców siekierą. Od dwóch lat był z innym chłopakiem a oni nie chcieli tego zaakceptować.

Jednym z najtrudniejszych zadań w życiu jest zabić rodziców wewnątrz własnej głowy. Jest to trudne, bo ludziom się wydaje że wycinają sobie ważny organ. I tak to też boli. Dopiero po operacji okazuje się że życie bez narośli jest nie tylko możliwe, ale też dopiero jest prawdziwe.

Spośród ludzi których znam w moim pokoleniu, są tacy, którzy mają dobrych rodziców. Takich, którzy swoje dziecko wyposażyli na podróż samym dobrem, siłą, mądrością, świadomością własnej wartości, poczuciem odpowiedzialności za siebie i innych. Dali mu mapę, ale nie wyrysowali ani celu ani trasy. Całując na drogę, rzekli: "Jeśli będziesz mnie potrzebować, jestem tu; ale idź tam, gdzie sam uważasz za słuszne". Są tacy ludzie w pokoleniu mych rodziców. Znam takie pary. Ale mogę je policzyć na palcach jednej ręki.

Ciekawe, co za 20 lat będzie o mnie myślał Alan.

piątek, 4 grudnia 2009

"Kultura narodowa"

Epos narodowy Polaków zaczyna się od słów: "Litwo, Ojczyzno moja"
(o ile dobrze pamiętam, zauważył to Michał Ogórek)


Czasem jak słyszę że jesteśmy wielkim narodem i mamy znaczący wkład w kulturę światową, ogarnia mnie taka smutna wesołość. Bo jeden z moich uczniów Węgrów 7 lat temu to samo mi rzekł o swej nacji. A ilu pisarzy, filmowców, filozofów węgierskich umiałabym wymienić?

Ale któregoś dnia skubnęłam się, że przecież z Polski jest najlepszy zespół rockowy świata - Riverside. Największy malarz wszechczasów - Zdzisław Beksiński. Najgenialniejszy twórca animacji na świecie - Tomek Bagiński. Najobłędniejszy autor postmodernistycznej fantasy Andrzej Sapkowski. Największy pisarz SF, Stanisław Lem, został godnie zastąpiony przez Jacka Dukaja...
Moja wesołość zmieniła się wówczas na ironiczno-melancholijną.

Aczkolwiek, nie rozumiem kompletnie ludzi, którym podnosi mniemanie o sobie świadomość, że są z tej samej nacji co Małysz, JP2 czy Szymborska. To mówienie o drużynie piłki nożnej "nasi". Te kłótnie, Kopernik był Polakiem czy nie, albo kto obalił komunizm. Jaka to chwała dla mnie? Nie miałam najdrobniejszego udziału w ich dokonaniach.

I druga strona: te krucjaty, np. o Jedwabne. Wcale nie bronię się przed świadomością, że Polacy mogli zabić Żydów. Bo jaką za to ponoszę odpowiedzialność? Urodziłam się przecież 30 lat później.

Przeczytaj komentarze!